Zielona Irlandia - Forum dyskusyjne o Irlandii
Rejestracja FAQPełny ChatBox Lista Użytkowników Kalendarz Szukaj Dzisiejsze posty Zaznacz wszystkie posty w tym forum jako przeczytane
User Info Statistics
Powrót   Zielona Irlandia - Forum dyskusyjne o Irlandii > Podróż do Irlandii > Latanie i bilety lotnicze
 
Latanie i bilety lotnicze Informacje o biletach do i z Irlandii, samolotach, liniach lotniczych i ogólna dyskusja.

Reklama
 
 
Odpowiedz na post
Stary 28.06.2009, 11:48   #1 (permalink)
Senior Member
 
Avatar Cichy34
 
Data rejestracji: 08.06.2009
Lokalizacja: Dublin
Wiek: 35
Płeć: On
Posty: 1 179
Cichy34 zaczyna zdobywać reputację <1-49>
Wojsko polskie i UFO

mialem kiedys w nocy na dyzurze mialem bardzo dziwna sytuacje, powlaczalismy dodatkowe radary, cos bylo widac, nie bylo potwierdzenia w przelotach. Wiem ze czyta sie z smiechem takie "nowiny" ale ja to widzialaem na wlasne oczy.
Cytat:
Rozmowa z płk Ryszardem Grundmanem – byłym szefem Służby Ruchu Lotniczego Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej Kraju
Siły lotnicze PRL gromadziły i analizowały meldunki pilotów na temat spotkań z niezidentyfikowanymi obiektami latającymi. W teczce "sprawy niewyjaśnione" zebrało się kilkadziesiąt raportów. W latach 90. bezcenne dane zniknęły ze sztabu.
Wie pan, że większość osób słysząc o latających spodkach uśmiecha się z politowaniem?

Wiem. Jednak pilotom wojskowym, którzy widzieli na własne oczy niezidentyfikowane obiekty latające, daleko jest do śmiechu. Nie twierdzą, że spotkali kosmitów, ale uważają, że zdarzyło im się coś, czego nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Proszę sobie wyobrazić, że podczas lotu ćwiczebnego nagle podlatuje do pana maszyny pulsujący zmiennym światłem "spodek" i zaczyna wykonywać manewry zaprzeczające prawom fizyki. Jakby pan wtedy się zachował?



Nie wiem. Takie przypadki faktycznie się zdarzały?

W latach 80-tych, gdy byłem szefem Służby Ruchu Lotniczego Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej Kraju, meldunki o obiektach, których zachowania nie umiano wytłumaczyć, dostawałem stosunkowo często. Do końca mojej służby, czyli do 1992 r., uzbierało się ich co najmniej kilkadziesiąt. Wszystkie lądowały w specjalnej teczce "spraw niewyjaśnionych". Razem z płk Jerzym Topolnickim, moim ówczesnym bezpośrednim przełożonym, staraliśmy się je analizować, ale niewiele można zrobić mając do dyspozycji jedynie suchy meldunek pilota. Uznaliśmy jednak, że jeżeli my czegoś nie rozumiemy, to nie jest powiedziane, że za 50 lat nadal nikt nie będzie w stanie wyjaśnić tych zjawisk. Nie mogłem zamykać oczu na zdarzenia, które mogły zagrozić bezpieczeństwu lotów. To była moja rola służbowa.

W polskim wojsku nikt wcześniej ani nikt później nie zbierał raportów o UFO?

Byłem pierwszym wojskowym, który zainteresował się poważniej tą tematyką. Jeżeli ma się w ręku meldunek doświadczonego pilota wojskowego, oficera, którego trudno podejrzewać o brak kompetencji w ocenie zjawisk atmosferycznych i wyglądu ziemskich pojazdów latających, to nie należy wyrzucać go do kosza. Wojskowe instrukcje nie obejmowały oczywiście UFO, bo wprowadzenie takiego terminu do oficjalnego dokumentu byłoby równoznaczne z tym, że istnienie obiektów latających pochodzenia pozaziemskiego jest uznane nie tylko przez Wojsko Polskie, ale też przez siły zbrojne całego Układu Warszawskiego. Przepisy instrukcji wojskowych były bowiem znormalizowane w całym Układzie. Nikt nie zabraniał jednak gromadzenia danych na temat dziwnych zjawisk przestrzeni powietrznej. Robiłem to i miałem nadzieję, że moja praca będzie kontynuowana.

A była kontynuowana?

Niestety nie. Nikt w polskim wojsku nie zajmuje się dziś niezidentyfikowanymi obiektami latającymi. Ufolodzy czasami mówią, że nasza armia ukrywa informacje o UFO. Nie ukrywa, bo ich nie ma. Po moim odejściu ze sztabu zaprzestano systematycznego zbierania raportów na ten temat. Szkoda. Armie państw zachodnich badają niezwykłe zjawiska, robią to także Rosjanie.

A co stało się z zebranymi przez pana raportami?

Po moim odejściu ze sztabu teczka z meldunkami zniknęła.

Zniknęła?

Zniknęła. Nie ma jej.

A co się z nią stało?

Nie wiem. Może ktoś zabrał sobie meldunki na pamiątkę. Nie potraktowano tej sprawy poważnie. Żałuję, bo gdyby nadal zbierano tego typu sygnały, to mielibyśmy do dyspozycji dane obejmujące okres ponad 20 lat. Można by się pokusić o ich analizę i próbować wyłapać prawidłowości dotyczące pojawiania się i zachowania niezidentyfikowanych obiektów latających. A tak, skoro nie ma materiału, to nie ma czego analizować.

Kiedy po raz pierwszy dostał pan meldunek o spotkaniu samolotu wojskowego z niezidentyfikowanym obiektem latającym?

Nie pamiętam dokładnej daty, ale najwięcej sygnałów dotyczyło wydarzeń z 11 grudnia 1982 r. W nocy stacje radiolokacyjne w różnych częściach Polski zaczęły meldować o wykryciu poruszających się z ogromną prędkością obiektów. W sumie nad naszym terytorium zaobserwowano ich aż 16. Samoloty myśliwskie dostały rozkaz startu i zestrzelenia przeciwnika, ale żadnej z maszyn nie udało się zlokalizować celów. Dziwne obiekty pojawiły się wtedy także nad NRD, Czechosłowacją i wschodnią częścią ZSRR. Obawiano się nawet, że rozpoczął się atak NATO. W tym przypadku nie mamy do czynienia z obserwacją jednego pilota, tylko zdarzeniem, które uruchomiło całą machinę wojskową i zaangażowało setki osób. Wszyscy nie mogli ulec złudzeniu. A tym bardziej złudzeniu nie mógł ulec radar.
Cichy34 jest offline   Odpowiedz cytując ten post
Stary 28.06.2009, 11:49   #2 (permalink)
Senior Member
 
Avatar Cichy34
 
Data rejestracji: 08.06.2009
Lokalizacja: Dublin
Wiek: 35
Płeć: On
Posty: 1 179
Cichy34 zaczyna zdobywać reputację <1-49>
cd...
Cytat:
Stacje radiolokacyjne często wykrywały tego typu obiekty?

Nie. Najczęściej nie wykrywały niczego. Radary tylko kilka razy dały pełny obraz sytuacji. Dysponuję relacją z 1955 r. Podczas ćwiczeń Układu Warszawskiego stacja radiolokacyjna w rejonie Warszawy namierzyła dwa cele nad Zatoką Gdańską. Poruszały się z prędkością 2300 km/h na wysokości 20 tys. metrów. W tych czasach nie istniał żaden samolot o takich osiągach. Co jeszcze dziwniejsze, w pewnym momencie oba obiekty zrobiły zwrot o 90 stopni. Dosłownie w miejscu, bez żadnego promienia skrętu. Takiego manewru na tak dużej prędkości nie da się wykonać. Nie są w stanie zrobić tego nawet współczesne, najnowocześniejsze samoloty. A co dopiero 50 lat temu.

I co się stało z tymi obiektami?

Poleciały na Litwę, potem przemieściły się w okolice Lwowa i wtedy zniknęły z ekranów stacji. Wtedy nikt nie wysłał myśliwców w celu podjęcia próby przechwycenia obiektu. Ale np. jesienią 1983 r. obiekt w kształcie "cygara" był ścigany najpierw przez dwa śmigłowce, a potem przez myśliwiec Su-20.

Co wtedy się stało?

W jednostce w Łęczycy namierzono lecący z dużą prędkością na małej wysokości obiekt o kształcie przypominającym cygaro. W pościg za nim wysłano dwa śmigłowce i zaalarmowano lotnisko wojskowe w Powidzu. Śmigłowce nie były jednak w stanie dojść do obiektu na odległość mniejszą niż 30 km. W Powidzu, gdy to "coś" nadleciało nad jednostkę wyłączyły się urządzenia elektryczne, padła łączność. Przelatujące nad pasem startowym świecące "cygaro" widziało w Powidzu kilkunastu żołnierzy. Obiekt skierował się w stronę Poznania. Z bazy w Krzesinach wysłano myśliwiec. Pilot nie mógł jednak namierzyć celu, który gdzieś się "zgubił".

Incydent badała wojskowa komisja, która przesłuchała wszystkich świadków. Raport nie zawierał żadnych końcowych wniosków. Stwierdzono, że należy materiał poddać dalszej analizie i wykazać szczególną uwagę przy podobnych tego typu zdarzeniach. Zachowywałem więc czujność, tym bardziej, że o dziwnych obiektach meldowali nie tylko piloci.

To znaczy?

Czasem wysyłano patrole po otrzymaniu sygnałów, że "coś" dziwnego wylądowało w lesie lub na łące. Pamiętam meldunek oficera dyżurnego WSW do Centralnego Stanowiska Dowodzenia. To też był 1983 r. Oficer poinformował, że do patrolu WSW w Kobyłce pod Warszawą zgłosili się cywile. Prosili, żeby sprawdzić las, bo tam dzieje się coś dziwnego, widać jakieś światło.
Może ktoś sobie po prostu "jaja" robił z WSW?

Nie wiem, jakie były intencje cywilów, ale w raporcie napisano, że patrol po przejściu kilkuset metrów w las, dostrzegł silne światło. Żołnierze mieli wrażenie, że to blask pożaru. Podeszli bliżej do polany i zobaczyli wiszący 10 metrów nad polaną obiekt o kształcie "cygara". Miał ok. 50 metrów długości, silnie świecił na czerwono. Żołnierze byli w szoku. Nie strzelali, nic nie mówili, byli w stanie tylko patrzeć. Po chwili obiekt zmienił światło na seledynowe, zielone, niebieskie i w końcu na silnie pulsujące czerwone. Wtedy w zupełnej ciszy "cygaro" wyleciało z ogromną prędkością w górę. Patrol poszedł na polanę, ale nie znalazł żadnych śladów.

Co typowe, meldunek został przyjęty bez odnotowania w raporcie. Potraktowano go jako ciekawostkę.

Takie meldunki często traktowano w wojsku jako ciekawostkę?

Często. Sam nie do końca wiedziałem, jak się do nich odnosić. Chciałem poradzić się przełożonego. Poszedłem więc do płk Topolnickiego. Mówię mu, że od czasu do czasu pojawiają się nad Polską tajemnicze obiekty i pytam, co on o tym myśli. On wtedy z tajemniczą miną mówi do mnie: poczekaj, coś ci pokażę. Wyjął z sejfu raport dwóch pilotów z Wybrzeża, którzy podczas dyżuru bojowego spotkali się nad Bałtykiem z niezidentyfikowanym obiektem. Zostali naprowadzeni na niego przez obsługę naziemną, która widziała go na radarach. Zbliżyli się do niego na odległość niespełna 200 metrów. Obiekt miał kształt podłużnego walca o długości blisko sześciu metrów. Był czarny, nie miał żadnych znaków rozpoznawczych, usterzeń, silników czy otworów, nie ciągnął też za sobą żadnej smugi. Gdy pilot włączył w "Iskrze" pełne uzbrojenie i poprosił o zgodę na użycie broni, obiekt zaczął gwałtownie manewrować. Załoga straciła go z oczu. Zniknął także z radarów. To było bardzo dziwne. Pamiętam jeszcze nazwiska pilotów: kpt. Zbigniew Praszczałek i ppor. Marek Jacewicz. Trudno w tym przypadku mówić o złudzeniu.

W środowisku pilotów wojskowych chętnie mówiono o spotkaniach z tajemniczymi obiektami latającymi?

Wręcz przeciwnie. Opowiadając o spotkaniu z "latającym spodkiem" bardzo łatwo można było narazić się na kpiny kolegów i utratę prestiżu. W bardzo wielu przypadkach piloci nie przyznawali się, że natknęli się w powietrzu na coś zupełnie nieznanego. Woleli o tym zapomnieć. Nawet jeśli obiekt widziało kilku pilotów, to po wylądowaniu żaden nie kwapił się do rozmowy o nim.

Sytuacje, gdy z "latającym spodkiem" spotkało się kilka samolotów też się zdarzały?

Tak. Raz, w 1980 r., na niezidentyfikowany obiekt natknęło się aż siedem samolotów. Migi-21 z bazy w Mierzęcicach ćwiczyły przechwycenia. W pewnym momencie lecący jeden za drugim piloci zauważyli, że podlatuje do nich pulsujący zmiennym światłem obiekt w kształcie "spodka" z błękitno-szarą kopułą. Był wielkości trzech samolotów. Podlatywał kolejno do każdego samolotu, wykonując przy tym manewry zaprzeczające prawom fizyki. Gwałtownie zmieniał kierunki lotu w pionie i poziomie. Piloci byli przestraszeni, bo takich manewrów nie jest w stanie wykonywać żaden obiekt posiadający jakąś masę. Skrócili lot, chcieli jak najszybciej wylądować. Jeden z nich, w momencie gdy obiekt znalazł się przed jego samolotem, wykonał kilka zdjęć z fotokarabinu.

Co było na tych zdjęciach?

Na fotografii wykonanej z odległości 800 metrów widać jedynie czarno-biały punkt. Jednak zachowanie pilotów podczas lądowania świadczy, że spotkanie z tym obiektem musiało zrobić na nich bardzo duże wrażenie. Aż sześciu z nich zerwało opony podczas lądowania. Wszyscy byli bardzo doświadczeni, a mimo to hamowali za ostro. Po lądowaniu, gdy zebrali się obok startowego stanowiska dowodzenia, nic nie mówili o spotkaniu z tajemniczym "spodkiem". Dopiero gdy pierwszy wspomniał, że widział coś dziwnego w powietrzu, kolejni zaczęli przyznawać, że im również towarzyszyło przez pewien czas coś, czego nigdy wcześniej nie widzieli.

Okazało się, że stacje radiolokacyjne również widziały obiekt, ale żołnierze uznali, że skoro punkt pojawił się tak nagle i równie niespodziewanie zniknął, to pewnie popełnili błąd albo szwankuje sprzęt.

Meldunki dotyczące UFO wyglądały najczęściej właśnie tak? Piloci widzą dziwny obiekt, ale nie ma żadnych materialnych dowodów na to, że faktycznie go widzieli?

Jeżeli nie było zapisu ze stacji radiolokacyjnej, to opieraliśmy się tylko na słowach pilotów. Oczywiście, że w powietrzu łatwo można ulec złudzeniu i pewnie część "spotkań" da się racjonalnie wytłumaczyć, ale z pewnością nie wszystkie. Piloci są przygotowani na bardzo różne sytuacje, ale wszyscy, którzy zetknęli się z niezidentyfikowanym obiektem latającym powtarzają, że było to coś niesamowitego, nieziemskiego. Coś, czego nie są w stanie wyjaśnić na gruncie dostępnej im wiedzy. I jeszcze jedno: piloci przyznawali, choć niechętnie, że podczas spotkania z niezidentyfikowanym obiektem latającym paraliżował ich strach. Działały oczywiście odruchy: wykonywali manewry, meldowali, wykonywali procedury związane z użyciem broni. Przede wszystkim jednak bali się. I nie był to strach o własne życie czy obawa, że zaraz będą musieli zestrzelić obiekt. Bali się, bo zetknięcie z nieznanym, z tajemnicą, zawsze wywołuje strach.

Myśli pan, że piloci dzisiaj piloci wojskowi również spotykają niezidentyfikowane obiekty latające?

Pewnie tak. Tyle że dzisiaj nasze samoloty wojskowe wykonują o wiele mniej lotów niż w latach 70. i 80. "Zimna wojna" się skończyła, wojska lotnicze mają trochę inne zadania i możliwości. Lektura współczesnych meldunków dotyczących niezidentyfikowanych obiektów latających byłaby jednak na pewno bardzo ciekawa.

A pan na swój własny użytek tłumaczył sobie jakoś istotę tych fenomenów?

Zawsze patrzyłem krytycznie na każdy meldunek. Być może dlatego, że przez 42 lata służby wojskowej nigdy nie widziałem niezidentyfikowanych obiektów latających. Starałem się podchodzić do sprawy racjonalnie. Jednak były przypadki, przy których mój zdrowy rozsądek kapitulował. Pilot wie, czego spodziewać się w powietrzu. I jeśli melduje precyzyjnie, że obiekt wykonywał manewry, którego nie jest w stanie wykonać żadna maszyna zbudowana na ziemi, to nie mam powodu, żeby mu nie wierzyć. A tym bardziej nie mam powodu, by nie wierzyć kilku pilotom. W powietrzu nie zdarzają się zbiorowe halucynacje.

Mam rozumieć, że podczas swojej służby w wojskach lotniczych uwierzył pan w UFO?

Nie. Jeżeli jednak czegoś nie rozumiemy, to nie można powiedzieć, że tego nie ma. Wolę powiedzieć: nie wiem. Po prostu nie wiem. Gdyby wojsko i instytucje cywilne podeszły do tematu poważnie, a nie odkładały go automatycznie na półkę z "ciekawostkami", to może wiedzielibyśmy więcej. Póki co pozostaje nam pogodzić się ze swoją niewiedzą.

Płk dypl. pil. Ryszard Grundman – pilot myśliwski, jeden z pierwszych polskich pilotów samolotów odrzutowych. Był dowódcą I Pułku Lotnictwa Myśliwskiego "Warszawa" i szefem Służby Ruchu Lotniczego Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej Kraju. Obecnie w stanie spoczynku.
Cichy34 jest offline   Odpowiedz cytując ten post
Stary 28.06.2009, 12:18   #3 (permalink)
Senior Member
 
Avatar Viverone
 
Data rejestracji: 14.05.2009
Lokalizacja: North co.Dublin
Płeć: Ona
Posty: 433
Viverone zaczyna zdobywać reputację <1-49>
Cichy,a możesz podać źródło tych cytatów?
Chętnie bym poczytała więcej
Bardzo ciekawy i zaskakujący temat.
__________________
Nigdy nie kłóć się z głupcem , bo ludzie mogą nie dostrzec różnicy.
Viverone jest offline   Odpowiedz cytując ten post
Stary 28.06.2009, 12:26   #4 (permalink)
Senior Member
 
Avatar Cichy34
 
Data rejestracji: 08.06.2009
Lokalizacja: Dublin
Wiek: 35
Płeć: On
Posty: 1 179
Cichy34 zaczyna zdobywać reputację <1-49>
Polskie wojsko na tropie UFO- Onet.pl - Wiadomości -22.06.2009

to to samo. na ten temat naprawde jest malo informacji
Cichy34 jest offline   Odpowiedz cytując ten post
Stary 28.06.2009, 13:49   #5 (permalink)
Senior Member
 
Data rejestracji: 18.05.2009
Lokalizacja: Kilkenny
Wiek: 35
Płeć: On
Posty: 861
Skoti zaczyna zdobywać reputację <1-49>
a możesz napisac co Ty widziałeś na ekranie radarów??
Skoti jest offline   Odpowiedz cytując ten post
Stary 28.06.2009, 14:53   #6 (permalink)
Senior Member
 
Avatar 33lncr
 
Data rejestracji: 02.05.2009
Płeć: On
Posty: 1 330
33lncr zaczyna zdobywać reputację <1-49>
Cichy: Dzieki za bardzo ciekawy artykul.

Pamietajmy tez, ze skrot UFO rozwija sie do "niezidentyfikowany obiekt latajacy", a nie do "obiekt latajacy pozaziemskiej cywilizacji". To tak na marginesie, oczywiscie.
__________________
33lncr
"Things should be made as simple as possible, but not any simpler." - Albert Einstein
33lncr jest offline   Odpowiedz cytując ten post
Stary 28.06.2009, 17:21   #7 (permalink)
Senior Member
 
Avatar Cichy34
 
Data rejestracji: 08.06.2009
Lokalizacja: Dublin
Wiek: 35
Płeć: On
Posty: 1 179
Cichy34 zaczyna zdobywać reputację <1-49>
Cytat:
Napisany przez Skoti Podgląd Wiadomości
a możesz napisac co Ty widziałeś na ekranie radarów??
do konca nie wiem. Pewnej nocy kiedy mielismy system zautomatyzowanego dowodzenia na obsludze, trasy byly prowadzone recznie, planszecista malowal mi na duzej szybie zobrazowanie sytuacji(pisze sie odwrotnie zeby ci po drugiej stronie widzieli normalnie- moj charakter pisania na planszecie jest ladniejszy niz normalny .
Zobaczylem, ze zobrazowal mi obiekt troche z boku korytarza, zadzwonilem do sasiada zeby podal numer jaki zostal przydzielony temu obiektowi. Ten mowi, ze nic nie prowadzi. Dzwonie na posterunek r/lok technik potwierdza mi ze cos tam jest. Zalaczam druga stacje, druga mi potwierdza(dla utrudnienia nie podalem gdzie tylko mieli zalaczyc sie "na jedynke" czyli dla nich gotowosc bojowa nr1. Potwierdzili obiekt w granicach bledu wynikajacego z recznego prowadzenia tras. W tym czasie przelozeni juz wydzwaniali do nas, obudzilem swojego szefa, ktory drzemal sobie i postawilismy Stan. Dowodzenia na nogi prowadzac cos czego nikt inny nie potwierdzal. o 2 w nocy bylo tam tyle ludzi ile normalnie w dzien jest.
Obiekt wychodzil, nie za szybko, w strone granicy wschodniej, z jakiegos powodu nie poderwano pary dyzurnej, mysle ze do konca nam nie uwierzyli a moze ktos mial inny powod. Nawet nie suszono nam glowy na drugi dzien za falszywe wykrycie obiektu. Ot jakos sie sprawa rozmyla.
___
Dodano:
___
a UFO moze tez byc takie:
Cytat:
[FONT=Verdana] Chrzest bojowy F-117 przeszedł w grudniu 1988 roku w Panamie podczas amerykańskiej operacji wspomagającej przeciwników gen. Noriegi. Niezauważony przez nikogo docierał do każdego wskazanego obiektu. Właśnie wtedy ktoś wpadł na karkołomny pomysł zastosowania „kontrolnego testu dla samolotu”: maszyna miała pokonać rejon największego skupienia środków radiolokacyjnych państw NATO- styk krajów Francji, Belgii, Holandii, Luxemburga i RFN. Nazajutrz, po wykonanej misji spiker radia belgijskiego (taką wiadomość nadali również Holendrzy) poinformował słuchaczy, że według niepotwierdzonych informacji w godzinach nocnych nad Belgią zaobserwowano UFO.* [/FONT]
* Cichy34
Cichy34 jest offline   Odpowiedz cytując ten post
Stary 28.06.2009, 17:24   #8 (permalink)
Senior Member
 
Data rejestracji: 18.05.2009
Lokalizacja: Kilkenny
Wiek: 35
Płeć: On
Posty: 861
Skoti zaczyna zdobywać reputację <1-49>
Musiało byc ciekawie. Lubię takie historię, kiedyś zaczytywałem się w literaturze na temat trójkąta bermudzkiego, meteoru tunguskiego itp. Chyba bym coś znów przeczytał na ten temat. Ma ktoś info o jakiś nowych książkach na ten temat, ale coś konkretnego nie brednie oszołomów .
Skoti jest offline   Odpowiedz cytując ten post
Stary 28.06.2009, 17:25   #9 (permalink)
Senior Member
 
Avatar 33lncr
 
Data rejestracji: 02.05.2009
Płeć: On
Posty: 1 330
33lncr zaczyna zdobywać reputację <1-49>
Cytat:
Napisany przez Cichy34 Podgląd Wiadomości
a UFO moze tez byc takie:

* Cichy34
Miedzy innymi dlatego wlasnie dodalem swoj komentarz. Bo wiekszosc ludzi jak czyta UFO, to od razu ma spodek na mysli, a w nim chude, zielone i male ludziki.
__________________
33lncr
"Things should be made as simple as possible, but not any simpler." - Albert Einstein
33lncr jest offline   Odpowiedz cytując ten post
Stary 28.06.2009, 17:33   #10 (permalink)
Senior Member
 
Avatar Cichy34
 
Data rejestracji: 08.06.2009
Lokalizacja: Dublin
Wiek: 35
Płeć: On
Posty: 1 179
Cichy34 zaczyna zdobywać reputację <1-49>
Cytat:
Napisany przez Skoti Podgląd Wiadomości
Musiało byc ciekawie. Lubię takie historię,.
no tylko jak oficer operacyjny brygady pyta kolejny raz czy potwierdzasz obiekt ktoregonikt inny nie widzi to czujesz jak ci przez chwile rosnie kula w gardle a potem mowisz: potwierdzam i machina rusza

kiedys ale to juz inna bajka, wprowadzono do Polski samolot ktory zostal zawrocony przed granica w wyniku splotu naprawde roznych okolicznosci i troche tu rutyna zawinila. Co ciekawe byl to rosyjski wojskowy i na lotnisko wyjechala delegacja z MSZ bo przeciez wojsko mowilo ze leci
co to sie wtedy dzialo
Cichy34 jest offline   Odpowiedz cytując ten post
Stary 28.06.2009, 17:37   #11 (permalink)
Senior Member
 
Avatar 33lncr
 
Data rejestracji: 02.05.2009
Płeć: On
Posty: 1 330
33lncr zaczyna zdobywać reputację <1-49>
Cytat:
Napisany przez Skoti Podgląd Wiadomości
Musiało byc ciekawie. Lubię takie historię, kiedyś zaczytywałem się w literaturze na temat trójkąta bermudzkiego, meteoru tunguskiego itp. Chyba bym coś znów przeczytał na ten temat. Ma ktoś info o jakiś nowych książkach na ten temat, ale coś konkretnego nie brednie oszołomów .
No fakt. Historie sa ciekawe. Jeszcze ciekawsze, gdy sie okazuje, ze mylimy pewne zjawiska, z racji braku odpowiedniej ilosci wiedzy o nich.

A reszta... Coz, nie nalezy sie dziwic, ze balans zwolennikow/przeciwnikow w najlepszym wypadku uplasuje sie na pulapie 50/50. Nie chce snuc jakichs teorii spiskowych... Ale na ogol to za bardzo strategiczne sytuacje, zeby pozwolono komus mowic o nich od tak. I pisze to bez wzgledu na fakt, czy te obiekty/zjawiska maja pochodzenie pozaziemskie, czy wrecz przeciwnie.

Sprobujcie ocenic na przyklad Bob'a Lazar'a i to co mowi o Area 51, napedzie antygrawitacyjnym, itp... Jak to teraz wyglada... A lata temu w Discover'y mial caly cykl na ten temat. Pamietam jak sledzilem ten program. Z kilkanascie lat temu bedzie juz.
__________________
33lncr
"Things should be made as simple as possible, but not any simpler." - Albert Einstein
33lncr jest offline   Odpowiedz cytując ten post
Stary 08.08.2009, 23:25   #12 (permalink)
Senior Member
 
Avatar Cichy34
 
Data rejestracji: 08.06.2009
Lokalizacja: Dublin
Wiek: 35
Płeć: On
Posty: 1 179
Cichy34 zaczyna zdobywać reputację <1-49>
kiedys sie zaczytywalem

Lucjan Znicz ? Wikipedia, wolna encyklopedia
Cichy34 jest offline   Odpowiedz cytując ten post
Stary 05.01.2010, 20:39   #13 (permalink)
Senior Member
 
Avatar Cichy34
 
Data rejestracji: 08.06.2009
Lokalizacja: Dublin
Wiek: 35
Płeć: On
Posty: 1 179
Cichy34 zaczyna zdobywać reputację <1-49>
odswiezam za forum lotnictwo.net
autor Długi:
Cytat:
Na początku lat osiemdziesiątych w związku z bardzo duzą aktywnościa Atlanticów razem z dwoma bojowymi na parze dyżurnej stała w gotowości Iskra i to ona była podrywana w pierwszej kolejności jak coś zaświeciło na radarach.W tym czasie piloci bojowych siedzieli w kabinach gotowi do uruchomienia i startu.Iskrą poleciał Zbyszek P. i o ile mnie pamięć nie myli Marynio J.Po powrocie opowiadali o spotkaniu z dziwnym szarym cylindrem który dwukrotnie pozwolił im podejść na odległość około 500-600 m .Za pierwszym razem oddalił się od nich ale pozwolił podejść jeszcze raz.Za drugim razem kiedy mieli już pozwolenie otwarcia ognia "odszedł" tak jak widzi się na kreskówkach Strusia Pędziwiatra.Całe zdarzenie tak jak mówili trwało około 15-20 min,tyle ile potrzeba było czasu aby "góra " dała zezwolenie otwarcia ognia.Po wylądowaniu chłopaki byli w takim stanie że było po nich widać,że spotkali coś niespotykanego.Całe wydarzenie było przed południem .Po południu już nic od nich nie można się było dowiedzieć.Najsmutniejsze było póżniej.Z tego zaaferowania nasz przesympatyczny "faszysta"(uzbrojeniec)Rysio T zapomniał o tym że działko było przeładowane i przy przygotowaniu do następnego wylotu nastąpiło "jedno bum"Nikomu nic się nie stało ,a my póżniej śmieliśmy się że UFO zabrało Rysiowi kwartalnik.Takie bywały też skutki spotkania z nieznany
Cichy34 jest offline   Odpowiedz cytując ten post
Stary 22.02.2010, 20:53   #14 (permalink)
Senior Member
 
Avatar Cichy34
 
Data rejestracji: 08.06.2009
Lokalizacja: Dublin
Wiek: 35
Płeć: On
Posty: 1 179
Cichy34 zaczyna zdobywać reputację <1-49>
cd...
Cytat:
Od redakcji:

Wszystko zaczęło się od naszej propozycji, którą przedstawiliśmy zaprzyjaźnionej z nami redakcji dziennika FAKT związanej z propozycją porozmawiania ze wspaniałym polskim pilotem - Tadeuszem Lechowieczem. Mieliśmy okazję poznać go wiele lat temu przy okazji zdjęcia, które wykonał podczas pokazów lotniczych w Dęblinie 29 sierpnia 1998 roku. Było to słynne Air Show z okazji 80-lecia lotnictwa polskiego. Na zdjęciu widać mijające się Alphajety. Za nimi są smugi z silników. Tadeusz Lechowicz chciał na pamiątkę zrobić zdjęcie tych samolotów. Kiedy je wykonywał, nie widział niczego szczególnego. Dopiero po wywołaniu dostrzegł obiekt, który kształtem przypominał dysk. Pilot ocenił, że UFO znajdowało się 200, 300 metrów nad ziemią. Nie wyżej, gdyż tego dnia podstawa chmur była nisko (nawet z tego powodu były przerywane pokazy). Oto, co kiedyś nam o tym zdjęciu powiedział:

- Stałem przez trzy godziny na trybunie honorowej i tego obiektu nie widziałem. Nie widziałem go także w obiektywie, kiedy to zdjęcie wykonywałem. Dopiero na odbitce ujrzałem ten dyskoidalny obiekt. Badałem zdjęcie Czy to zabrudzenie kliszy, czy pęcherzyk powietrza. Zaniosłem to zdjęcie do fotolabolatorium Instytutu Lotnictwa. Pod mikroskopem wykluczono uszkodzenie mechaniczne, jak i uszkodzenie kliszy. Nie staram się przekonywać do niczego, ale mówię o faktach.
Lot na przechwycenie

Emerytowany pułkownik lotnictwa, pilot doświadczalny Tadeusz Lechowicz (56 l.) dziś pracuje w Ministerstwie Infrastruktury, jest członkiem Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Doskonale pamięta datę 10 września 1974 roku. Miał wtedy nocne ćwiczenia "na przechwycenie" - on był niby wrogiem, którego miał przechwycić inny pilot. Leciał prędkością ponaddźwiękową od lotniska w Debrznie w stronę Włocławka. Tam dopędził go kolega. Przez chwilę siedział Lechowiczowi "na ogonie", robił fotki świadczące o wykonaniu zadania. W końcu odleciał, dla Tadeusza Lechowicza rozpoczął się nieco nudny powrót do bazy. Niedaleko Grudziądza kątem oka zobaczył silne, jasne światło.

- Musiał przejść bardzo blisko mnie, bo błyskawicznie widziałem ten obiekt w przedniej szybie - wspomina Lechowicz. Noc był ciemna, Księżyc niewidoczny. Obraz w szybie nie był zatem refleksem. Nie był to też meteoryt, bo obiekt nie spadał. Leciał z dużą prędkością przed MIGiem 21 Tadeusza Lechowicza. Mogło to być nawet 3-4 tys. km/h!

- Leciał trzy razy szybciej ode mnie. Żaden samolot w tym czasie nie rozwijał takich prędkości - zapewnia Lechowicz. Widział tylko światło - żadnych elementów konstrukcyjnych. Obiekt długo jeszcze leciał przed MIGiem, nie zmniejszając swojej jasności. Widać było, że się oddala. W końcu UFO znikło, a Lechowicz słowem nikomu nie pisnął o tajemniczym spotkaniu. Takie opowieści zakończyłyby jego karierę.

Może byście zapomnieli?!

Pułkownik Marek Jucewicz (48 l.) 7 lipca 1983 roku służył w Zegrzu Pomorskim. Nagle alarm bojowy!

- Dostaliśmy komendę startu na obiekt widoczny na radarze. Nasze Iskry były uzbrojone, przecież mówimy o końcu stanu wojennego - opowiada pilot.
Dwie maszyny najpierw wyleciały nad morze. Potem wracały w stronę Darłowa. I właśnie wtedy, już nad lądem, Jucewicz zobaczył ciemnobrązowy, metaliczny walec. Było to na wysokości 3,5 tys. metrów. Iskry podeszły do UFO na 200 metrów, można było obejrzeć szczegóły.

- Krążyliśmy wokół tego obiektu przez dobre 15 minut - zapewnia Jucewicz. Nie widział żadnych okien, drzwi, klap. Jednolita, metaliczna powłoka. Długość ok. 15 metrów, średnica walca - 2 m. Żadnych widocznych silników czy innych mechanizmów. Obiekt kręcił się wokół własnej osi. Piloci przekazywali do wieży te wszystkie szczegóły. Jak się później okazało, sam minister obrony Wojciech Jaruzelski kierował akcją. Piloci dostali rozkaz: strzelać.

- Kolega przeładował działko i przymierzył się do ataku. Obiekt gwałtownie uciekł do góry - wspomina pilot. Wrócili po paliwo, jeszcze trzy razy szukali UFO. Obiekt był na radarze, ale zbyt wysoko - ponad 9 tys. metrów! Na ziemi już czekali "panowie smutni". Dwa dni przesłuchań, rysowania obiektu, powtarzania setny raz tych samych rzeczy. Nawet żonie przez telefon Marek Jucewicz mógł powiedzieć tyle, że jeszcze nie wróci do domu. Obaj piloci wylądowali na badaniach u psychiatry. Te same "przyjemności" spotkały innych świadków - obsługę wieży, włączoną do akcji artylerię przeciwlotniczą.

- Na koniec usłyszeliśmy, że lepiej byłoby dla nas, gdybyśmy o tym zapomnieli. Bo może nam się zdawało?! - śmieje się Jucewicz.

Alarm bojowy z rakietami

Podpułkownik Grzegorz Kłak (47 l.) w 1987 roku był wraz z innym pilotem na dyżurze w Zegrzu Pomorskim. Koło południa rozdzwoniły się dzwonki - wieża dostrzegła wroga w naszej przestrzeni powietrznej. W cztery minuty musieli wystartować. Grzegorz Kłak cały czas czekał na hasło: zdejmować produkty. W żargonie pilotów oznacza to: odłączyć rakiety, lot jest tylko ćwiczebny.

- Taki rozkaz nie padł. Wiedziałem, że lecimy na prawdziwą akcję - wspomina pilot MIGa 21 bis. Panowała "beka" - koszmarna pogoda, przy której nic nie widać. Kłak jako dowódca leciał pierwszy w szyku. Na cel naprowadzał go nawigator z wieży. Wreszcie nad morzem zobaczył cel ataku - dyskoidalny, emitujący jasne światło obiekt.

- To nie miało żadnych skrzydeł, ogonów, nie było widać okien czy drzwi. Przeleciałem obok i zrobiłem nawrót - wspomina Kłak. Zszokował go sposób poruszania się obiektu. Tak nie latał żaden "ludzki" samolot - obiekt odskakiwał na widok MIGa i błyskawicznie wracał w to samo miejsce. "Zwykły": samolot nie zdołałby tak szybko się zatrzymać, a siła odśrodkowa rozerwałaby pilota! Tym razem nie padł rozkaz strzelania. Kłak "wylatał paliwo" i wrócił do bazy. Oficjalnego dochodzenia nie było. Każdy z ciekawości pytał o powód alarmu bojowego.
Cichy34 jest offline   Odpowiedz cytując ten post
Stary 22.02.2010, 22:33   #15 (permalink)
Senior Member
 
Avatar 33lncr
 
Data rejestracji: 02.05.2009
Płeć: On
Posty: 1 330
33lncr zaczyna zdobywać reputację <1-49>
Dzieki Cichy za ciekawa lekturke. Poczytam sobie jutro w porze lunch'u. Pozdro.
__________________
33lncr
"Things should be made as simple as possible, but not any simpler." - Albert Einstein
33lncr jest offline   Odpowiedz cytując ten post
Reklama
AdSense

Odpowiedz na post

Opcje związane z dyskusją
Tryby wyświetlania

Twoje uprawnienia:
Nie możesz zamieszczać nowych wątków.
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz umieszczać załączników.
Nie możesz edytować swoich postów.

BB codeWłączone
EmotikonkiWłączone
Kody [IMG]Włączone
Kody HTML są Wyłączone
TrackbacksWłączone
PingbacksWłączone
RefbacksWłączone


Wszystkie czasy w strefie GMT. Aktualna godzina: 05:18.


Powered by vBulletin® Version 3.7.3
Copyright ©2000 - 2010, Jelsoft Enterprises Ltd.
Search Engine Optimization by vBSEO 3.2.0